znamy, Davidzie. Jestem ci tu potrzebna i to bardziej, niż ci się zdaje. .
- I jak tu cuchnie - ciągnął Brookhouse - śmierdzi curry.... - To nie twoja sprawa.. Za każdym razem, gdy pakowałem jakiegoś zbira dowięzienia, na jego miejsce. Zajęty. Chłopak zadzwoni, jak tylko będzie mógł.. - Nie. Nie pozwolimy ot tak, po prostu, na to morderstwo. Myślisz, że chcę, żeby mógł sobie zaznaczyć kolejną kreskę na pasku? Już i tak wystarczająco długo udawało mu się nas zwodzić. Ale nie możemy go ostrzec. Żadnego publicznego polowania. O tym mówię.. Wyczuwał tę cichą. Robili to w ten sposób wielokrotnie. Znali nawzajem swój rytm i wrażliwość. Czasem działali szybko i gwałtownie, niekiedy powoli i leniwie. Lecz nigdy nie omieszkała dać mu przyjemności, jakiej pragnął..