- Uciekł truchtem - wtrącił Thorne. - Przecież tak może biegać nawet pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatek, czyż nie? .
Dokończył mountain dew i rozejrzał się po pokoju, czy czegoś nie zostawił. Kiedy. Nieco pó?niej pod prysznicem zaczšł przeklinać się w my?lach, że tak fatalnie to. - Co jest, Walerku? - spytał go Popielski z niepokojem. - Gdzie tak dałeś do wiwatu?. - To ja włączyłem twój komputer dziś po południu -rzekł. - Nie Kyle. Przeglądałem twoją pocztę elektroniczną w nadziei, że znajdę coś związanego z aferą Dominion. -Obserwował ją uważnie, ale siedziała z obojętną miną. Tyle że znów zaczęła owijać kosmyk włosów wokół palca. -Niczego nie znalazłem. Co mnie zresztą wcale nie zaskoczyło. Byłem pewien, że nie wysyłałabyś żadnych obciążających cię wiadomości pocztą elektroniczną. Bałabyś się trwałego śladu zostawionego na serwerze.. - Wystawiono na niego kontrakt?. — Jak się nazywała?.